Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Bolesławiec
Tam, gdzie, był las…

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Na początku lat sześćdziesiątych XX wieku nasypy i wykopy budowanej przez III Rzeszę autostrady, porzucone u schyłku II wojny światowej między innymi w lasach pod Dobrą i Kierżnem, porastały już słuszne iglaste młodniki. Skrywały one bezużyteczne betonowe przepusty, jakieś studzienki tudzież piaskowcowe elementy niezrealizowanych mostów.
Tam, gdzie, był las…

Tam, gdzie, był las…
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Tam, gdzie, był las…
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Tam, gdzie, był las…
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

W licznych miejscach widniały ponadto regularne pryzmy – pozostałości szczególnych robót ziemnych. Wykonywali je mozolnie wynędzniali więźniowie specjalnych komand roboczych niemieckich lagrów. Tych nieszczęsnych ludzi po pracy spędzano do prymitywnych „podobozów”. Taki utworzono też w lesie pod Kierżnem.

Do Bolesławca w roku 1966 przyjechał jeden z ocalonych więźniów. Emocjonalnie opowiadał o warunkach, w jakich żyli, pracowali i umierali zatrudnieni przy budowie autostrady niemieccy niewolnicy. On z kilkunastoma innymi towarzyszami od rana do nocy wznosił piaskowcowy filar i przyczółki mostu, mającego umożliwić przejazd nad przyszłą autostradą użytkownikom szosy, wiodącej z Bolesławca do Kliczkowa.

Owe wykonane przez więźniów elementy infrastruktury drogowej rozebrano dopiero podczas budowy na porzuconym szlaku nowej arterii komunikacyjnej. Pozostała tylko ledwie widoczna grobla, wiodąca od strony zachodniej do przyczółka zaprojektowanego przez Niemców mostu. W powojennym rozwiązaniu tego skrzyżowania betonowe pasy autostrady poprowadzono nad kliczkowską szosą.

Szczególnie morderczą pracę wykonywały komanda robocze, skrupulatnie zbierające ze szlaku przyszłej autostrady warstwę przegniłej ściółki. Dostarczano ją do wyznaczonych miejsc ciężkimi, drewnianymi taczkami. Ludzie padali z przemęczenia, pchając oporne „pojazdy” po piaszczystych ścieżkach. Na ich grzbiety spadały wtedy ciosy pałek nadzorców.

30-centymetrowe warstwy układanej precyzyjne próchnicy przesypywano dokładnie wapnem. Jego białe „poziomice” ujawniono po latach. W jednym z kopców znaleziono ponadto aluminiową łyżkę. Należała ona zapewne do którego z więźniów. Znaczna część pagórków, usypanych przy pasie projektowanej autostrady, zawierała tylko piach i żwir, wydobyty z różnych wykopów.

Wielka wywrotka zebranej niegdyś przez więźniów próchnicy trafiła na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku także do Bolesławca. Wierzono, że odpowiednio wzbogaci ona beznadziejnie wyjałowioną glebę głównej płyty stadionu miejskiego i radykalnie wzmocni dogorywającą trawę boiska piłkarskiego.

Leśną drogę od rozbieranej na ten cel pryzmy oddzielał blisko stumetrowy pas ziemi, tylko rzadko porośniętej starymi świerkami. Gospodarz terenu usilnie zalecał skorzystanie z furmanki, mogącej bezpiecznie dowozić wykopane porcje gleby do samochodu. As-kierowca wynajętej wywrotki Ził 130 uznał jednak, że szybko skończy pracę, robiąc tylko jeden kurs wypełnioną bezpośrednio przy kopcu maszyną. On dojedzie tam, omijając „slalomem” drzewa ! Leśniczy wątpił w powodzenie takiej akcji – ale pozwolił wjechać „gruzawikiem” sowieckiej konstrukcji pomiędzy pnie. Boleśnie wyjąc silnikiem pojazd z trudem dotarł jakoś pod kopczyk.

Ręczny załadunek próchnicy trwał niemal cały dzień, niestety - powrót na twardszy trakt mógł się odbyć tylko przy wykorzystaniu wstecznego biegu. Samochód rychło wpadł po osie w wilgotną, naruszoną wcześniejszym dojazdem glebę. Wielokrotne próby wydobycia wywrotki zabiegami „asa” kierownicy nie dawały rezultatu, więc wieczorem machnął on ręką i pozostawił auto w rozciapanym błocie na noc. Następnego dnia przybył solidny leśny ciągnik - i z jego pomocą Ził 130 wrócił na twardszy grunt.

Dzisiaj huczy tam nieustannym łomotem pędzących aut nowoczesna autostrada, zajmująca ogromny szmat niegdyś spokojnej, porośniętej świerkami ziemi. Cóż - coraz to nowe, wygodne dojazdy do puszczańskich mateczników, miejsc niegdyś bezpiecznie oddalonych od tak zwanej „cywilizacji” powodują, że ciche dawniej zakątki zaczynają przypominać wielkomiejskie deptaki. A chociaż lasy są wielkim dobrodziejstwem także dla człowieka - to głównie my, ludzie, najeżdżamy je jako odrażający barbarzyńcy, pozostawiający tam tony śmieci, przepędzający rykiem silników aut i pijackimi wrzaskami naturalnych mieszkańców kniei.

Nie było nas, był las – nie będzie nas, niech licho porwie las?


Zdzisław Abramowicz



o © 2007 - 2024 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Poniedziałek 15 lipca 2024
Imieniny
Henryka, Igi, Włodzimierza

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl